środa, 18 marca 2015

Poranek

L. - mamooo wstajemy, idziemy do dlugiego pokoju!
Ja- ale ja chce jeszcze spac....
L.- a ja chce gwiazdke z nieba !

No, to adres bloga chyba trafiony... Nie mialam argumentow, musialam wstac.

piątek, 13 marca 2015

W koło brud, kurz i hałas.
Uroki remontów. Pewnego dnia, przyszedł M. z pracy i oznajmił, że jutro zaczynamy. Wierząc w szybkość tego remontu nie miałam nic przeciwko. Żadne z nas nie przewidziało pewnych przeciwności losu, które przecież w 99% przypadkach występują przy remontach. Nic to, ważne że rozwodów nie ma, które też często przy remontach są ;)
Ja, mimo, że już dawno wiedziałam jak ten pokój ma wyglądać - nadal myślę na pełnych obrotach co i jak. Nowe pomysły napływają strumieniami, jednak często jak widzę ceny to moje myśli wracają na ziemię ;) Za wykończenie ścian nie dam 5000 zł !
I na tych ścianach się zawiesiłam :)
Mam nadzieję, że nasza Pysiulina szybko zamieszka "na swoim". Choć dla niej nie ważny podwieszany sufit, oświetlenie czy kolor ścian (aczkolwiek te radośnie wybiera w sklepach, za każdym razem inny kolor- ja mam gorzej, bo mojego koloru nikt nie produkuje!). Najważniejsze jest, ŁÓŻECZKO. Czuję, że nie szybko przywyknie do niego, do samotnego spania w pokoju, ale trzeba mieć nadzieję ;p

Wczorajsza wizyta u Nowej Lekarki bardzo pozytywnie mnie nastroiła. W ostatnim czasie odwiedziłam wielu ginekologów i niestety żadnego nie mogłam pochwalić w 100%. Aż do wczoraj ! Cudowna kobieta. Na życzenie USG (baaardzo długie). Prawdopodobnie poznaliśmy płeć naszego Maleństwa. Jednak tak się wierciło, że nie dało się już spojrzeć drugi raz, żeby potwierdzić :)
Ja się cieszę, że wiem - nie czekałam szczególnie ani na syna ani na córkę. Czekam na zdrowe dziecko i szczęśliwy poród :)

Tymczasem idę zanurzyć się w pyle przy dźwiękach wiertarki :))

poniedziałek, 9 marca 2015

To by było na tyle mej motywacji do pisania ;)
A u nas dzieje się, oj dzieje....

Najważniejsze jednak, że w końcu zaczęłam czuć się normalnie ! Cały ostatni czas najchętniej bym przespała. Wstawałam by zrobić cokolwiek, i od razu robiło mi się słabo... Teraz działam na pełnych obrotach :) Aż mnie te dobre samopoczucie martwić zaczęło, chyba wybiorę się do lekarza, by sprawdzić czy wszytko ok z Maleństwem...
Tak źle i tak nie do końca dobrze ;)